Ledwo zdążyliśmy schować dmuchane jednorożce i zjeść resztki lodów z zamrażarki, a tu już wrzesień rozkłada swój jesienny kocyk i szepcze: „Halo, halo, święta za rogiem!”. Tak, dobrze słyszysz. Czas wyjąć mąkę, sól i pokłady cierpliwości — aniołki z masy solnej same się nie ulepią.

Bo przecież co to za Boże Narodzenie bez lekko zezowatego aniołka z krzywą aureolą i złotawym skrzydełkiem? To tradycja! To sztuka! To sól życia — dosłownie.

#

Comments are closed